W tłumaczeniu z włoskiego, "tirami su" znaczy tyle co "poderwij mnie". Mam nadzieję, że ktokolwiek Waszego deseru spróbuje, to poderwie się z krzesła z zachwytu :) albo przynajmniej się zakocha :)
W tym przypadku inspiracją do przepisu była moja ciocia, która nauczyła mnie robić tiramisu prawdziwie po włosku.
TIRAMISU BARDZO PO WŁOSKU
Składniki:
- 5 jajek
- 500g serka mascarpone (jeśli mam jakiś polecać w tym gąszczu stojącym w supermarketach, to firmy "Cesarelli")
- 5 łyżek cukru
- 500 ml mocnej kawy (ilość ta może być lekko na wyrost, ale wszystko zależy od liczby biszkoptów i ich twardości)
- 60 sztuk podłużnych biszkoptów [500g] - jest to ilość dostosowana do wielkości mojego naczynia - kształtem zbliżonego do a4 i wysokiego na 5cm. ważna uwaga: na polskim rynku dostępne są podłużne biszkopty z SAN'u, ale zdecydowanie je odradzam. sa zbyt miękkie i "puste" w środku i po namoczeniu w kawie robi się z nich papka. ostatnio byłam jednak w Lidlu i widziałam bardzo podobne do tych włoskich, w podobnych nawet opakowaniach w cenie ok. 6 zł za paczkę.
- ciemne kakao deserowe do posypania
WAŻNA UWAGA NA STARCIE:
Tiramisu to deser, który dobrze jest zrobić dzień przez podaniem. Powinno się chłodzić co najmniej 5-6 godzin, dlatego optymalne rozwiązanie, to przygotowanie go wieczorem, wstawienie do lodówki na noc i poranek by podać go po południu lub wieczorem następnego dnia.
1. Gotujemy wodę na kawę. Zalewamy wrzątkiem kawę i odstawiamy do zaparzenia. Bardzo wygodnie jest zrobić to w garnku, gdyż nie będzie problemów z objętością oraz odlewaniem porcji kawy. Ten zapach jaki rozchodzi się po mieszkaniu należy zdecydowanie do moich ulubionych :)
2. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka wbijamy do jakiegoś większego garnka, gdzie będziemy wszystko miksować, białka lądują w małym garnku albo naczyniu do ich ubijania. Nie polecam wstawiać białek do lodówki, bo będą się gorzej ubijać.
3. Na najwyższych obrotach ubijamy przez kilka minut same żółtka aż wyraźnie zauważymy, że zaczynają gęstnieć. Stopniowo dodajemy po łyżce cukru. Trzeba się przygotować na dość długie kręcenie mikserem, bo masa żółtkowa ma być gęsta i ledwo się przelewać.
4. Dodajemy porcjami (ważne, by nie wrzucić wszystkiego na raz) i stale ubijamy. Z początku krem zacznie się robić rzadszy, ale z powrotem zgęstnieje przy 2-3 ostatnich porcjach mascarpone.
5. Kiedy uporamy się z kremem czystymi piórkami ubijamy białka. Od tej pory mikser chowamy do szafki. Jest to konieczne, by nie rozbić zbytnio białek przy mieszaniu.
6. Porcjując białka łączymy je z kremem i mieszamy drewnianą łyżką lub nożem do smarowania masła. Dla ciekawych - nożem jest o tyle wygodnie, że krem nie zostaje na łyżce i łatwo można go wytrzeć o krawędź garnka lub naczynia.
7. Gdy kawa będzie na tyle ciepła, że nie poparzymy sobie palców lub zupełnie zimna, co nie ma większego znaczenia, zaczynamy obtaczanie biszkoptów w kawie i układaniu ich na dnie naczynia. Bardzo ważne jest, by robić to po jednym. Złym pomysłem jest ułożenie całej warstwy i zalanie kawą. Chyba, ze macie w domu wszystkożerne zwierzątko lubiące papkę kawowo-biszkoptową :) układamy całą warstwę na dnie naczynia - dość ściśle, by nie było wielkich dziur przez które ciasto spływałoby na dno.
8. Połowę kremu wlewamy na biszkopty (dlatego ważne jest, by ciasto nie było zbyt rzadkie) i rozprowadzamy równomiernie. Powtarzamy czynność z drugą połową biszkoptów i kremu. Wygładzamy wierzch deseru.
9. Wstawiamy do lodówki by się schłodziło i zastygło. Dopiero przed samym podaniem posypujemy porcje ciemnym kakao. Kiedy robimy to od razu, na wierzchu tworzy się skorupa ze skroploną wodą co niewiele ma wspólnego z ładnym wyglądem.
10. Teraz pozostaje tylko poderwać gości :) lub tego jednego gościa :)
Tiramisu równie dobrze można zrobić w pucharkach jako pojedyncze porcje, tylko trzeba podejść do tego z głową i odpowiednio podzielić krem. Tak zrobiłam ostatnim razem, a tiramisu ogólnie wygląda tak:
Buon apettito, miei cari :)
F.

To jest najpyszniejsze tiramisu jakie w życiu jadłam! Idealnie kremowe, nie przesadnie słodkie. Wszystko łączy się w całość. Biszkopty uzupełniają się z kremem, a kakao na wierzchu dodaje szlachetnego posmaku. Dokładnie to czego oczekiwałam od tego deseru. :)
OdpowiedzUsuń